|
|
Strachy na lachy
2012-05-14
|
Kiedyś przeczytałam w ineternecie jakie są rodzaje fobii,jakch rzeczy/zjawisk boją się ludzie.Wtedy dopiero szeroko zaczęłam otwierać oczy.No bo,że myszy,pająki,ciemność,szczury-to jeszcze rozumiem.Ale mgła-wprowadzająca poczucie klaustrofobii...?Albo nisko zawieszone chmury...?Albo przestrzeń-aż po horyzont.....?
Jak tak się sobie przyjrzałam,to ja jestem jakaś nietypowa babka.Nie ruszają mnie myszy,ani szczury.Żadne owady.Pajęczaki też nie przeszkadzają mi zupełnie.Natomiast taki nieokreślony lęk zaczęłam odczuwać na widok zamkniętych pomieszczeń,bez okien.Zaczęło się od jaskiń.Coś mnie od nich zaczęło odrzucać.Kiedyś z klasami jeżdziliśmy na wycieczki do najstarszej naszej kopalni.Albo do Wieliczki.Teraz chyba bym nie zjechała pod ziemię.Muszę mieć poczucie możliwości podejścia-otwarcia okna.Nie lubię windy-a kiedyś uwielbiałam -u cioci , blokowaliśmy windę notorycznie.Teraz jeżdżę-ale bez przyjemności,za to zawsze z myślenicami z tyłu głowy" co by było,gdyby...".W kinie,czy teatrze też lubię siadać z brzegu....
To tak a'propos dzisiejszej rozmowy ze znerwicowaną koleżanką.
Z nowości- dziś zrobiłam po raz pierwszy w życiu usg cycków.Wszystko OK.I to jest dobra wiadomość! |
|
Komentarzy:
5
|
|
Gacki
2012-05-12
|
| Znowu do nas zawitały.Od kilku lat pod naszym dachem w najwyższym punkcie zadomowiły się nietoperze.Najpierw myślałam,że to plaga myszy,bo u wejścia na nasz duży balkon natykaliśmy sie na takie mysie bobki.Ale było ich coraz więcej.I pewnego wieczoru stojąc pod domem i gadając z sąsiadami przez płot ,sąsiad zwrócił naszą uwagę na polująće gacki.które chmarą wylatywały na żer.Bo gacki polują nocą.Na komary!Nie tam na ludzi i inne wampirze bzdury.Najpierw się przestraszyłam,bo wcześniej mieliśmy przed domem sowy.Na drzewach.Zwykle po 8-10.Też nam się wydawało,że to fajnie,bo taki spokojny teren,to i zwierzyny w bród( sarny na polach,zające ogryzające drzewka owocowe,bażanty nikogo nie dziwią-trzeba tylko uważać jadąc samochodem,żeby nie potrącić)Ale potem nam powiedziano,że sowy wróżą śmierć.W okolicy.Się sprawdziło.W zupełności.Toteż ,kiedy od jakichś 3 lat ich nie ma-ja przynajmniej odetchnęłam.Wiem,zabobony-ale nic na to nie poradzę.Fakty,fakty.......no to się złamałam.No i teraz od 3 lat mamy gacki.Każdego lata u nas mają bazę letnią.Zgłaszalismy-a tu seprajz!Gacki wybierają tylko domy ,gdzie jest spokój i równowaga.Gdzie nikt im nie przeszkadza.Normalnie mieszkają w jaskiniach,ale latem wyruszają na polowania.Zbierają siły,robia zapasy-coby przetrwać kolejną zimę w jaskini.A polują na komary-przede wszystkim,więc u nas od paru lat jest względny spokój.Sąsiedzi i rodzina nie moze wyjść z podziwu,że wszyscy od nich się oganiają wieczorami,a my sobie możemy siedzieć spokojnie.Więc skoro znowu są-lato nam niestraszne.Niech tam sobie mieszkają- w końcu to tylko parę miesięcy-jak ma się skończył lato-one są najlepszym zwiastunem.Wtedy odchodzą... |
|
Komentarzy:
10
|
|
Faceci to .....
2012-05-08
|
O tym wie każda babka,ale dziś przekonała się także moja Kurka.W stałym związku.Raczej rozwiązku.Na odległość.
Panu się odwidziało.Ma problemy natury egzystencjlnej.Nie widzi perspektyw tego związku.Długie studia Kurki i ciężkie.Nie chce nikogo obarczać.To może by.....A tu trzeba by troszkę postudiować ,się zabawić,nie tylko książki.Może wyjechać.I tym podobne pierdoły.
Dziecko jedną nogą przed egzaminami.Powinno się skupić na skończeniu roku.A tu taki seprajz.
Faceci maja wyczucie.Palant w rzucik czesany.
Po mojemu
-jest nowa kobietka( lub widoki na)
-studia obojga całkiem niekompatybilne
-oczekiwania od życia diametralnie różne
-odległość-fakt robi swoje
-ewidentny brak podstaw w wychowaniu
Konkluzja
Faceci to....oraz wyrachowane jednostki myślące tylko elementami wystającymi!
Kurde! |
|
Komentarzy:
7
|
|
Bez sensu
2012-05-06
|
Jakoś tak się porobiło,że od paru dnia mam poczucie bezsensu.Robię wszystko,co do mnie należy(oraz wyręczam w wielu pracach -jak ta głupia-domowników) ,ale jakoś nie umiem włożyć w to serca...Wszystko się tak jakoś kula bez sensu...Wczoraj próbowałam odstawić choć jeden lek na arytmię ,bo już od tygodnia mam spokój-no to dziś w nocy od 3 moja pompka pokazała ,co potrafi-bez tableteczki.A ja naiwna myślałam,że może uda mi się już pożyć na dawnych zasadach-czyli na jednym sorcie tableteczek.A tu dupa blada!Raniuśko czym prędzej łykałam wszystko,co mi kazali.A moja pani od serca obiecała,że jak sytuacja się uspokoi-mam spróbować odstawiać te nowe leki.To co?Teraz już tak ma być?Codziennie 4 tableteczki????Nie zgadzam się!Chyba mam problem z pokornym przyjęciem darów losu,cholera.Jeszcze bym chciała pożyć bez obciążeń.Mam/miałam taką wiarę,że sama sobie poradzę-ale jak widzę,wszystko się sypie...
Pogoda mnie dobija,konieczność podjęcia niedowracalnej decyzji w sprawie pracy w szkole-jeszcze bardziej.No a sytuacja mojej nowej firmy wcale nie jest różowa.Z drugiej strony-nie wiem,czy chciałabym wchodzić drugi raz do tej samej wody....No i tak to się plecie.Chyba już se na dziś spokój.... |
|
Komentarzy:
10
|
|
Nawał
2012-05-04
|
Gość w dom.....znamy,znamy....,ale mnie jakoś ostatnio nie do śmiechu ,ani tym bardziej do radosnych pokwikiwań na widok kolejnych gości.Teściowa pojechała,jeden dzień luzu-który wykorzystalismy maksymalnie na prace porządkowo-ogródkowo-balkonowe(posadziłam śliczne maluśkie jeszcze kwiatki) i koleny dzień przyniósł kolejnych gości.Chyba coś ze mna nie tak,bo tylko mnie to zirytowało...A takie miałam plany na ten dzień,a skończył się -tak ,jak się skończył.W dodatku pogoda nas nie rozpieszcza.Zawsze przed burza mnie arytmia kocha nad życie-więc teraz czekam,choć w zasadzie na tego"gościa" czekać nie żadnym razie!
A burze.....Nigdy burz sie nie bałam.Do czasu.Kiedy dzieci były małe jeszcze-taka przedszkolo-podstawówka-pojechaliśmy do marketu na zakupwe spacerki.Kiedy zrobilismy zakupy i wyszlismy ze sklepu.ludzie tłoczyli się w wejściu,bo niebo zrobilo się straszne.Ale nam się przypomniały otwarte w domu okna dachowe.Ta droga mnie prawie wykończyła.Szukaliśmy domu,gdzie moglibysmy się schować,przed wichurą,gradem i błyskawicami.Wręcz telewizyjne widowisko.I wiedza na temat pobytu w aucie w czasie burzy wcale nie pomagała.Jechalam z zaciśniętymi zębami,bo nie chciałam jeszcze bardziej wystraszyć dzieci.A sama byłam na granicy paniki.I od tej pory boję sie burzy-kiedy nie jestem w domu....Tak mi sie porobiło na starość....
A tu zapowiadają urozmaicone pogodowo dni.... |
|
Komentarzy:
3
|
|
Wizyta
2012-05-01
|
Teściowej-to jakieś newerendingstory-cholera.Nie wiadomo,kiedy się skończy.Pisać mogę tylko rankiem-jak jeszcze śpi.Każde włączenie laptopka przeze mnie,czy PanaMęża natychmiast uruchamia potrzebę jej współuczestnictwa.Koszmarek.Jestem już deczko zmęczona.Za chwilkę lodówka zacznie lśnić własnym blaskiem.Ciasta dziś się skończą.To może już pojedzie??????
Co się stało z Jacolem???Ktoś może mnie oświecić? |
|
Komentarzy:
8
|
|
Sorki
2012-04-30
|
Wielkie.Za to ,że się nie odzywałam od czwartku,ale naprawdę nie miałam chwilki.
Ale po kolei.
We czwartek z arytmią pojechałam do pani od serca.Z arytmia i wielkim strachem .Co się odbiło na pomiarze ciśnienia(140/80 nie jest moim normalnym stanem,bo ja mam niskie ciśnienie).Pani uważnie wysłuchała historyjki o miesięcznej arytmii nie do opanowania.pooglądała wyniki badań,bo takowe sobie dzień wcześniej zrobiłam.Zrobiła swoje badania.I wymyśliła,że dołoży mi nowych tableteczek.Od razu mi się poprawiło samopoczucie,że tak od razu może nie wykorkuję.Troszkę się przejęłam,że to co?Do końca życia mam łykać tableteczki w ilościach poważnych?Ale pani powiedziała,że jak mi się unormuje rytm,to będę mogła odstawiać powoli i zostanę na jednej-coś jakby najważniejszej.Zeżarłam wieczorem tableteczki z garści-nie czytając ulotek,coby się nie nakręcić i jak od 22 mniej więcej arytmia się oddaliła(tak ją odczuwałam,jak za mgłą) walnęłam się spać i po raz pierwszy od miesiąca się wyspałam.A rankiem od 6 do pracy.Wyjątkowo musiałam zostać do 17,więc do domu wróciłam przed 18.A w sobotę i niedzielę-20 soób w gościach.Masakra!Do dzis została teściowa.Zaraz wstanie,więc uciekam....Dzięki wszystkim!To miłe,jak ktoś pamięta....Fajne uczucie..DZIĘKI! |
|
Komentarzy:
4
|
|
Arytmia
2012-04-23
|
| Od 6 lat mam arytmie komorową.Leczę ją razem z fajną panią od serca.Ale tym razem coś się popieprzyło.Mam arytmię w zasadzie bez przerwy( o większym ,czy mniejszym, nasileniu) już od miesiąca.No, może miałam tydzień luzu.Ale to już przestało byc śmieszne.Tym razem nie odpuszcza-jakby mi się wklepała na stałe.Wdrukowała w cykl dnia i nocy.Na zewnątrz się trzymam,chodzę do pracy-ale chyba nie daję rady.Ogarnia mnie powoli na zmianę panika i totalne zniechęcenie.Mam niedługo badanie-tym razem u mojej pani od serca.Dziś popełniłam kolejne przestępstwo-wlazałam na strony poświęcone tej chorobie.A obiecałam sobie,że niegdy więcej tego nie zrobię-od dnia diagnozy i prośby lekarki,żeby nie czytać,czego się nie rozumie.A ja szukam wyjścia.I nie widzę światełka.Żadnego.W czwartek wizyta.Do tego czasu-nic,tylko strach.Ale coraz trudniej mi go maskować..... |
|
Komentarzy:
7
|
|
Plotki
2012-04-21
|
Nie wiem,jak wygląda życie w mieście,w dużym bloku na ten przykład.Co prawda na studiach mieszkałam w 5-piętrowym akademiku,ale życie tam nie da się porównać do jakiejkowiek normalnej egzystencji,bo to było jak w wielkiej greckiej rodzinie prawie.Łącznie z tym,że na parterze wtedy mieszkały małżeństwa studenckie,któryych życie od naszego nei odbiegało zbytnio.No może poza posiadaniem progenitury, bo już zajmowanie się dziećmi studenckimi,to też była sprawa nas wszystkich.
A ja dziś nie tym,tylko o życiu w małej miejscowości-z pogranicza miasteczka i większej wsi.Otóż życie u nas jest w zasadzie wspólne,bo wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.Czasem w najbliższej rodzInie sprawy są jeszcze nie do końca obgadane-a już wiedzą"Na wsi".Są nieliczne przypadki,że taka wiedza jest obracana w dobro-kiedy się coś komuś złego dzieje,kiedy jest choroba,bezsilność wobec urzędasów,problemy dzieci w szkole.....ale najczęściej plotkowanie doprowadza mnie od totalnego zdziwka do bezsilnej wściekłości.Od początku ,kedy tu zamieszkaliśmy-staramy się dystansować ,ale chyba paradoksalnie w związku z tym,że się staramy nie mieszać-ludzie chodzą po radę,albo się pożalić,albo najzwyczajniej w świecie zobaczyć jak zareagujemy na kolejną rewelację.I nie byłoby w tym nic złego ,gdyby ktoś pamiętał,jak wyrażał się o kimś parę lat temu,albo ile się komuś zawdzięcza.Najczęściej jednak jest tak,że ludzie cierpią na permanentną amnezję i uwielbiają kopać po sińcach.Fuj!Jak ja nie lubię tej naszej polskiej mentalności! |
|
Komentarzy:
9
|
|
Chichot złośliwca
2012-04-17
|
Czasem się zastanawiam,kto jest bardziej złośliwy,czy młode/ponętne-ale intelektualnie wyrobione,czy dojrzałe( żeby nie powiedzieć stare)/świadome-i z doświadczeniem....Ja jestem w wieku przezroczystym dla facetów,ale dla kobitek jak sądzę-niekoniecznie.Ciągle mam wrażenie nieustannej inwigilacji(prawie jak u Orwella).Zauważam w pracy wzmożoną uwagę młodszych koleżanek na sprawach -dla mnie nieistotnych zdecydowanie.Otóż młodsze koleżanki z uwagą śledzą mój wygląd.Komentują ubiór,komplementują/tu sarkazm,bo nie wiem, co o tych komplementach myśleć,rzucają uwagi na temat młodego(sic! cholera)wyglądu,stanu paznokci,włosów( które uparcie nie chcą się zafarbować na inny niż rudoczerwony-kolor)....A z drugiej strony bez zahamowań oplotkowują inne babeczki.Taki chichot pensjonarski troszkę mnie wkurza,ale siedze cicho-bo w ogóle nie jestem asertywna.Nie lubię " atmosferki"-więc unikam jak mogę.Ale dziś mnie to szczególnie walnęło,bo narcyzmu nie lubię jeszcze bardziej.
Baby dziś porówywały wymiary.Jedne z kompleksami,a inne całkiem "przeciwpałożno".I jak stanie kobieta w rozmiarze 38 obok młodszej w rozmiarze 54-to jak można budować swoje ego na takiej podstawie.To nic,że ta 54ka intelektualnie bije te inne na głowę!Uśmieszek pozostał.Jak to dobrze,że ja się nie musiałam mierzyć.Moje 42/44 całkiem nie mieści się w
standardzie biurowym... |
|
Komentarzy:
11
|
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| O mnie |
|
| PSUJAGA |
|
|
| Słówko o mnie |
| Jestem kobietą w " okolicach 40" jak mawia mój tata.Pan Mąż,dwoje dzieci,dwa psy...Trochę czarowinica ,a w zasadzie wiedżma( od wiedzieć),troszkę kobieta domowa |
| Zobacz mój profil |
|
Księga gości
|